Archive for kwiecień, 2007

Ostra jak ketchup Roksana z Włocławka

« 27 kwiecień 2007 | 3:08 | Polskie Amatorki | No Comments »


Bardzo miłym zaskoczeniem był powrót do ojczyzny, zimnym piwem i ciepłą wódeczką płynącej. Nie lada kłopot mieliśmy do aklimatyzacji po kilkumiesięcznym pobycie. Widok celnika w zielonym skafandrze wywołał niezbyt przyjemne doznania a koleżanka poruszająca się zaraz za nami puściła bezwiednie pawia na widok osyfiałego portu lotniczego. Pod ścianą przebiegała właśnie mysz, która obskubywała resztki z mopa sprzątaczki. Ta widząc uciekającą przed nią mysz zamachnęła się i rzutem filcową szmatą przykryła mysz przed widokiem podążających do łuku bagażowego turystów. Z tak posępnymi minami szliśmy już do wyjścia, kiedy to podeszła do nas niezapowiedzianie młoda, skąpo ubrana osiemnastoletnia laleczka z zapytaniem o znajomość języka angielskiego, gdyż właśnie musi zaimplikować sobie dowcipną tabletkę, lecz nie wiedziała którą stroną ją włożyć. Oczywiście pomogliśmy kobiecie.. co ona by zrobiła bez nas.. Szybkim tempem podeszliśmy do taksówki i informując laskę, która nas zaczepiła, że potrzebujemy okularów do przeczytania, wsadziliśmy ją do auta. Nieco oszołomiona naszym szelmowskim zachowaniem przyjęła przeprosiny wygłoszone przez kumpla, który jako biseksualny wylizywacz napalony był niemiłosiernie na młodociane świeże cipki. Nie można było mu odmówić wylizywania, masowania czy penetracji damskich zakamarków, a i męskim, dwudziestocalowym penisem nie wzgardził. Wszak dziewczyna nieco była spięta i mało rozgarnięta, toteż jako znawcy lingwistyczni zaproponowaliśmy ponętnej czarnuli kilkanaście lekcji języka. Oczywiście niebezinteresownie, gdyż kolega jak przystało na biseksualnego onanizatora nie jedną cipę i nie jednego pytonga miał przed oczyma. Dlatego obfitym wynagrodzeniem na jakie mógł liczyć lingwistyczny korepetytor był sumiasty lodzik dokonany w sąsiednim pokoju. W międzyczasie w wielkim skróci kolega podrywacz rzucał czasownikami, rzeczownikami, imiesowami, objaśniał gramatykę, odmianę przez przypadki oraz objaśniał jakich błędów unikać używając w praktyce anglosaskiego języka. W międzyczasie zastanowiłem się, czy przypadkiem nie zaprosić ekipy gejów z osiedlowego baru pod błękitną ostrygą, aby pan instruktor dobrze pochędożył i żeby i jego dobrze wychędożono. Jednak podglądując kopulującą parkę nie chciałem doprowadzać do nadmiernej ekspozycji jego kłykci. Dlatego zostawiłem tenże samopas sobie a muzom czekając na finalne rozwiązanie. Kiedy instruktor kończył opowiadać o budowie narządów rodnych a także fizyczne konsekwencje stawiania i budowy rur do tańca w knajpach. Dosoknale poinstruuowana i przygotowana do pracy w zagranicznych klubach rżnięcia, agencjach towarzyskich, klubach go go czy terenowych inspektoratach kontroli mocy przepływowej w zachodnich kurortach turystycznych, Roksana będąc w posiadaniu szerokiej wiedzy na tematy ogólnej prezentacji cipy może od teraz piastować wysoką funkcję w zarządach takich właśnie kurortów. Dlatego zaraz po spuszczeniu się do oczodołów, Roksana pospiesznie się umyła, użyła tabletki dowcipnej, co miałą zrobić już bardzo dawno i poleciała czym prędzej zakupić bilet lotniczy do angielskich kurortów.



Podrywaczka i warsztatowy penetrator

« 20 kwiecień 2007 | 3:30 | Polskie Amatorki | No Comments »


Po wielu minutach walenia konia i obciągania Pan Tomasz spuścił się w końcu na Kingę brudząc spermą jej młode ciało.



Patrycja - kolejna kursantka z gorącymi ustami

« 20 kwiecień 2007 | 3:30 | Polskie Amatorki | No Comments »


Zaraz po obaleniu winiacha w domowym zaciszu położyłem się spać, gdyż to winko nie zaspokoiło potrzeb mojego organizmu od ośmiu dni non stop targanego alkoholem. Organizm nie miał już z czego produkować nowych zasobów spermy, więc postanowiłem wsunąć dwanaście surowych jajek na obiad. Jajka od dziada pradziada dobrze robiły męskim chędożnikom w nadrabianiu utraconej kondycji. Właśnie kończyłem szamanko, kiedy to do mojego mieszkania wbił się Psikuta - znany w nadmorskim światku gołokutasy ruchacz, który właśnie wracał ze sklepu nasienniczego z workiem głogu, żyta i ogórkiem. Psikuta zazwyczaj pracuje jako złotówa, jednak w każdej wolnej chwili udaje się urokom nauki jazdy samochodem. Lubi przygotowywać osiemnastolenie wymalowane licealne kurwiszcza do egzaminów, a co lepsze okazy miał czelność zapraszać na małe lizanko do pobliskiego parku czynu partyjnego im. Ludwika Waryńskiego. Nie odpuszczał tym fajniejszym, ciekawszym okazom, których majtki gromadził po każdym takim spotkaniu w swej szafie. Dlatego też jak się weszło do mieszkania Psikuty, zawsze w nozdrza uderzał zapach śledzia, wywołując łzawienie oczu, a czasem nawet epilepsję. Psikuta wpadł do mej zamelinowanej kanciapy aby się pochwalić, że właśnie zapisała się do niego na kurs 2 v-ce miss ziemi pomorskiej, która pragnęłaby się jak najszybciej nauczyć jeździć. Prawo jazy miało by jej służyć jako dokument uprawniający do poruszania się pojazdem marki polonez pick up rocznik 1987, będący własnością jej rodziców a służący do przewożenia buraków, marchwii i cebuli na gdańskie targowisko miejskie. Jak na urodziwą wieśniarkę przystało, Patrycja mogła poszczycić się także wspaniałymi wargami, jędrnym biustem i wykształtowanym tyłeczkiem, który klepali jej szkolni koledzy. Tą opowieścią ze śliną na ustach Psikuta zakończył stwierdzeniem… trzeba będzią ją zerżnąć. Tym sposobem za dwie i pół godziny siedzieliśmy właśnie w samochodzie służbowym Psikuty, gdzie postanowiliśmy tak zakręcić nowopoznaną dupeczkę, aby ją klepnąć tam gdzie trzeba. Tego dnia słońce paliło tak mocno, że niemal wypalało nam przełyki. Toteż w międzyczasie postanowiłem wyskoczyć do pobliskiego tanzenbaru po jakiegoś browara. Kilkudniowa libacja mocno wdała mi się we znaki, gdyż zaraz po wypiciu dwóch łyków Dragona sprzedawanego zazywczaj w sklepach Lider Prajs, puściłem panoramicznego hafta, nie oszczędzając przy tym siedzących przy barze turystów z Lichtensteinu. Przepraszając w dwunastu językach, ruszyłęm spowrotem do samochodu, gdzie Psikuta już nakręcał laskę na ruchanko. Na twarzy młodej Patrycji dało się zauważyć czerwoniutki jak winko Arizona rumieniec, a Psikuta właśnie rozpoczynał pokazówkę dotyczącą sposobu przekładania biegów. Niechcący musnął ją parę razy po kolanku, co spowodowało lekki zamęt w jej wyobrażeniu sposobu zdania egzaminu. Nie sądziła, że pomimo tylu afer korupcyjnych instruktorzy i egzminatorzy idą jeszcze na układy. Przymykając oko na coraz głębiej między uda przedostającą się rękę Psikuty, przełożyła szybko bieg z jałowego na pierwszy i… stanęliśmy w miejscu jak wryci. Psikuta niezapinając pasów naraził się na utratę trzeciego zęba górnej szczęki szlifując zębami dolne okolice pulpitu kierowniczego. Wszyscy przechodnie spojrzeli się na nas z politowaniem, a kursantka siedziała cicho, nie okazując zbędnego zażenowania własnymi umiejętnościami. W geście pojwdnawczym zgodziła się, a wręcz nawet nalegała, aby Psikuta poczuł się przez chwilę komfortowo. Dlatego stojąc w centrum miasta pan instruktor rozłożył poziomo przednie siedzenia, a usta kursantki postawiły freda flinstona na baczność. Lodowe struganie wichajstra trwało już parę minut, kiedy to Psijuta sprężając się i marszcząc strzelił prosto w przełyk Patrycji. Nasze spotkanie trwało jeszcze kilkadziesiąt minut, dzięki czemu finalnie na cały tydzień zostały zaspokojone potrzeby Psikuty..



Monter naprawia pralkÄ™

« 1 kwiecień 2007 | 3:30 | Polskie Amatorki | No Comments »


Monter miał naprawić pralkę. Niestety pralki nie naprawił, ale za to dokładnie i bez usterek przeleciał jej właścicielkę.